Żołądż zaczął wrzeszczeć z bólu i wrzeszczeć. Wrzeszczał gdy wieźli go do szpitala i w szpitalu. Aż wreszcie przestał na pięć minut, a potem dalej wrzeszczał. I wtedy pojawiła się ONA(ta którą kochał). Podeszła i pocałowała Żołędzia, a on aż podskoczył do sufitu. Zapomniał o złamanej nodze, o matmie, o szkole widział tylko ją.....
c.d.n
P.S sorka że tak krótko ale nie mam zbytnio czasu i weny, następny mój będzie dłuższy, obiecuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz