Żołądź, nie zastanawiając się powiedział :
-Weź mój głos, a daj mi dziewczynę, o której śnię...
A więc wróżka Dębuszka, bez zastanowienia skradła głos Żołędzia i postawiła przed nim dziewczynę, o której marzył. Żołądź wziął dziewczynę za rękę i już chciał jej wyznać, co czuje, gdy nagle przypomniał, że nie ma języka w gębie. :D Dziewczyna patrzyła mu prosto w oczy, gdy nagle uderzyła go z liścia w policzek, zaczęła się śmiać i poszła. Żołądź płakał i płakał, leżał na ziemi tak ługo, aż zamarzł z zimna...
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz